Londyńskie metro jest jak krwioobieg w ciele człowieka. Pewnie zbiorę burę za górnolotne porównanie, ale dokładnie tak jest. Gdy zatka się jedna nitka, strumień podróżnych rozkłada się prawie równomiernie po innych nitkach. Jest trudno, w niektóre miejsca trudniej dojechać, ale można dać sobie radę. Tym bardziej, że ostatnio ponad stuletnie londyńskie metro przeżywa falę remontów i co rusz jakaś linia jest nieczynna, szczególnie w weekendy. Ale w dzień powszedni? I to aż na 48 godzin. Czytaj dalej…
Dodano: 11 czerwiec 2009 (Czwartek). Autor: jreisch. Komentarzy: (6)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglia, Londyn, metro, samochód
Właśnie dzisiaj, jakieś 2 godziny temu, dowiedziałam się z prasy, że jestem zdesperowana. Bo tylko zdesperowani wracają do Polski z emigracji. Reszta postanawia recesję przeczekać na Wyspach, bo tam łatwiej. Jakoś się nie czuję zdesperowana, ale co ja tam wiem? Naukowcy za mnie zbadali, zmierzyli i wyciąglęli wnioski.
Najpierw jednak oburzyłam się o wrzucanie wszystkich do jednego worka. Robią to nagminne naukowcy, bo jak coś jest sklasyfikowane to i bardziej zrozumiałe. Robią też dziennikarze. Za naukowcami a czasami z chęci uproszczenia świata.
Ale po chwili uderzyła mnie pewna sprzeczność tej informacji. Skoro łatwiej przetrwać kryzys w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Hiszpanii, to powrót jest nie przejawem desperacji a odwagi. Zdesperowani zostają, właśnie by przetrwać. Wracający, zwani też „powróconymi”, jadą do Polski,z różnych powodów i kryzys ma tu niewiele do gadania. Czytaj dalej…
Dodano: 18 maj 2009 (Poniedziałek). Autor: jreisch. Komentarzy: (15)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglia, funt, imigrant, kryzys, Londyn, polityka
Do biblioteki na North Chingford, dosłownie 100 metrów od Willow Street, przy której mieszkałam, zapisałam się zaledwie kilka dni po przeprowadzce do Londynu. Zbiory nie były imponujące, na wiele książek trzeba było się zapisywać, płacąc za rezerwację 70 pensów od sztuki. Ale biblioteka miała fantastyczny kącik dla dzieci – piętrowy drewniany domeczek do czytania, malutkie krzesełka i stoliki, mini-sofę, dużo poduszek i cały rząd komputerów specjalnie dla maluchów. Zuzia bawiła się wśród książek a ja miałam czas na w miarę spokojną „prasówkę”. Najmilsze jednak były tam panie bibliotekarki – sympatyczne, pomocne… Już po trzech wizytach zapamiętały imię Zuzi i zawsze miały dla niej mile słowo. Nigdy też, przenigdy nie zwróciły uwagi żadnemu dziecku, że zbyt głośno się zachowuje. Pań było kilka, zmieniały się często i tak sobie czasami myślałam – jaka fajna fucha. Pewnie nie zarabiały zbyt wiele, ale też nie przepracowywały się. No i państwowa posadka.
Tymczasem okazuje się, że już nawet państwowe posadki w Wielkiej Brytanii nie są bezpieczne. Czytaj dalej…
Dodano: 12 maj 2009 (Wtorek). Autor: jreisch. Komentarzy: (3)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglia, internet, kryzys, Londyn, praca
- Wyobraź sobie, że niektóre angielskie dzieci w ogóle nie mają zimowych kurtek – zastrzeliła mnie kiedyś stwierdzeniem jedna moja angielsko – polska znajoma. Nie uwierzyłam za bardzo, więc zaczęła wyliczać. – Rano rodzice odwożą dziecko do szkoły, potem po nie przyjeżdżają i zabierają do domu. Gdy chcą odwiedzić znajomych lub kumpli, też wsiadają w samochód. Na podwórko sami nie wychodzą, większość czasu spędzają przed telewizorem lub komputerem to, po co im zimowe te kurtki?
Dalej nie wiem, jak się to ma do faktów niemniej jednak sami Brytyjczycy przyznają, że rośnie im tak zwane bawełniane pokolenie. Czytaj dalej…
Dodano: 11 maj 2009 (Poniedziałek). Autor: jreisch. Komentarzy: (5)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglia, dom, dzieci, Londyn, plac zabaw
Mamusiu, ja chcę iść do szkoły uczyć się – oznajmiło mi kilka dni temu moje niespełna czteroletnie dziecko. I to zaraz po tym, gdy z trudem udało mi się zdobyć dla niej na „cito” miejsce w przedszkolu.
Ale nie ma w tym nic dziwnego. W angielskim przedszkolu przygotowywano ją do tego. Panie tłumaczyły małej, że pójdzie do szkoły, będzie się uczyć literek, pisać swoje imię i czytać książeczki. Dlatego teraz jest trochę zawiedziona. Ale że w nowym przedszkolu jest fajny plac zabaw, wybaczyła mi tę zamianę.
Dokładnie na tydzień przed naszym wyjazdem z Londynu przyszło pismo z lokalnego wydziału oświaty, że małej oficjalnie przyznano miejsce w szkole naszego „pierwszego wyboru”, czyli Church of England School w Chingford. Czytaj dalej…
Dodano: 8 maj 2009 (Piątek). Autor: jreisch. Komentarzy: (7)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglia, dzieci, dziecko, Londyn, szkoła
Do tej pory ufałam mu bezwzględnie i bezgranicznie. Wcześniej nigdy nas nie zawiódł. Oprowadzał nas bezpiecznie po całej Europie. W Niemczech to w ogóle miał łatwe zadanie. Tamtejsze dobre drogi są równie dobrze oznakowane. Zaoszczędził nam natomiast trochę benzyny i czasu, wskazując najkrótsze połączenia.
W Holandii – podobnie jak w Niemczech.
W Wielkiej Brytanii bardzo się przydawał. Gdy szukaliśmy domu do wynajęcia, spisał się na piątkę. Wstukiwało się adresik, koniecznie z kodem, wciskało – uruchom, i dalej już jak po sznurku do celu. Czytaj dalej…
Dodano: 6 maj 2009 (Środa). Autor: jreisch. Komentarzy: (6)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglicy, Autostrada, GPS, Irlandia, Niemcy, samochód
Ktoś na Filipinach chciał posłużyć się kartą mojego księcia małożnka. I to nawet dwa razy. Nasz bank jednak okazał się czujny i wypłatę zablokował. Ale zablokował nie tylko “trefne” transakcje na Filipinach ale również “legalną” kartę mojego małżonka. A my na wakacjach w Holandii.
O całej sprawie dowiedzieliśmy się od brytyjskiej koleżanki, do której trafia nasza bankowa korespondencja. Marek oczywiście chciał to zablokowanie “odkręcić” telefonicznie, co jest chyba możliwe, trzeba tylko odpowiedzieć na tysiące podchwytliwych pytań, zwykle znanych tylko właścicielowi konta. Czytaj dalej…
Dodano: 29 kwiecień 2009 (Środa). Autor: jreisch. Komentarzy: (3)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglia, bank, Holandia
Trwam tak sobie w zawieszeniu. Jeszcze nie w Polsce a juz nie w Wielkiej Brytanii. Tak sie jakos porobilo. Ale nowe wyzwania przede nma i inne takie. Dlatego – alleluja i do przodu.
Nie o tym jednak chcialam pisac, ale o rodakach i ich kolejnym przyczynku w rozwoj globalnej gospodarki.
Tym razem wchodzimy w dziedzine morska a konkretnie – w kanal. W kanal La Manche zwany tez Angielskim. Czasami odnosze wrazenie, ze tamtejsze promy “trwaja” juz nie dzieki turystyce “alkoholowej” Anglikow do Francji, ale dzieki turystyce “sentymentalnej” Polakow. Czytaj dalej…
Dodano: 25 kwiecień 2009 (Sobota). Autor: jreisch. Komentarzy: (6)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglia, imigrant, Polak, prom, samochód
Znowu to zrobili. Francuscy rybacy znowu zablokowali Wyspę. Piszę “znowu” bo ostatnio podobne zdarzenie, czyli zatrzymanie ruchu promowego na Kanale La Manche, miało miejsce 23 maja ubiegłego roku. Tak mniej więcej raz na rok Francuzi „zakleszczają” Anglików, pokazując, kto tak naprawdę jest ważniejszy – Wyspa czy Kontynent. Tym razem, jak to określono w BBC, tak niewiele łodzi stało się powodem tak wielkiego kłopotu? Dwa dni blokady portów – tysiące pasażerów oczekujących po obu stronach Kanału i korki na autostradach, ciągnące się kilometrami. Czytaj dalej…
Dodano: 16 kwiecień 2009 (Czwartek). Autor: jreisch. Komentarzy: (5)
Opublikowano w Bez kategorii
Tagi: Anglicy, Niemcy, prom, wyspa
Ostatnimi czasy pozmieniały się kierunki świątecznych podróży pomiędzy Polską a Wyspami. Dawniej każdy rodak niejako za punkt honoru stawiał sobie wyjazd na święta do ojczyzny. Wyglądało to trochę jak pospolite ruszenie albo inny exodus. Nic więc dziwnego, że wtedy wszystkie linie lotnicze, a nawet autobusowe, windowały ceny do granic przyzwoitości. Dlatego też bardziej zasadna wydawałaby się podróż w odwrotnym kierunku. Kiedyś jednak trudno było namówić mamusie, tatusiów czy nawet dziadków na: Czytaj dalej…
Dodano: 13 kwiecień 2009 (Poniedziałek). Autor: jreisch. Comments Off
Opublikowano w Bez kategorii