Jestem mistrzynią Toastów. Prawie.
Pamiętacie, jak to było w tym dowcipie o bacy, który przyszedł się zapisać do PZPR. – A dlaczego to, baco, chcecie się do nas zapisać – pyta zaciekawiony I sekretarz POP, bo jakoś chyba nie uwierzył w socjalistyczno – ludowe przekonania nowego członka. Na to baca odpowiada. – A bo wiecie, panocku. Dziadek był u Ondraszka, ojciec u Janosika to i ja bym się chciał do jakiejsik bandy zapisać.
Ja też jestem zwierzęciem bardzo stadnym i lubię bandy. W moich polskich czasach, w rodzinnym Kluczborku, miałam ich pod dostatkiem. Tu przez długi czas takiej „bandy” mi mocno brakowało. Aż ją sobie znalazłam!
Toastmasters International.
Toastmasterzy.
Mistrzowie Toastów.
Oczywiście jak usłyszałam o nich pierwszy raz, pomyślałam – uczą się wygłaszać toasty. Nic w tym dziwnego. Angielskie „weselne” przemowy – drużby, druhny czy państwa młodych – to czasami prawdziwe majstersztyki. Perełki humoru i autoironii. (Patrz „Cztery wesela i pogrzeb”)
Anglicy przemawiać umieją i lubią. Więc czemu nie spróbować im dorównać.
No, więc zapisałam się do „bandy”. Nazywa się „Polish Your Polish” czyli „glansuj swoją polszczyznę” i jest jedynym polskojęzycznym klubem Toastmasters International, działającym w Londynie.
Spotykamy się raz na dwa tygodnie w Ognisku Polskim na South Kensington. Każde spotkanie ma określany, minutowy plan. Prowadzi je Toastmaster, który wymyśla temat przewodni spotkania i dba, aby zamieścić się w czasie. Pomaga mu w tym kontroler czasu. Jego atrybutem są światełka – dokładnie takie jak uliczne.
Zielone mówi – masz jeszcze czas, możesz spokojnie przemawiać.
Żółte – uwaga – twój czas się kończy.
Czerwone – oops, już go przekroczyłeś, lepiej kończ przemowę.
A właśnie. Przemowy, czyli zaprezentowanie się przed publicznością, są esencją całego spotkania. Czterech, czasami pięciu mówców, przygotowuje wcześniej kilkuminutowe mowy. Temat – według uznania.
Forma – również według uznania ale warto wspomagać się podręcznikiem „Kompetentny Mówca” oraz uwagami mentora (bardziej doświadczonego członka klubu).
Przemowy są życzliwie oceniane przez ewaluatora, na forum publicznym, jak również przez każdego uczestnika spotkania – na małych karteczkach, które trafiają prosto do zainteresowanego.
Można też być wyrwanym nagle do odpowiedzi. Dzieje się tak podczas „Sesji gorących pytań”. Dostajesz pytanko „ni z gruszki ni z pietruszki” i musisz wyjść na scenę i odpowiedzieć z sensem, mając do dyspozycji minutę, maksimum 90 sekund. Stojąc tam, na środku, przed życzliwą przecież publicznością, zaczynasz się zastanawiać, jak to jest możliwe, że 60 sekund ciągnie się jak guma do żucia. Ale gorące pytania są bardzo ważne. Uczą, jak odpowiadać w sytuacjach nieoczekiwanych, gdy się tego nie spodziewasz. Jak odpowiedzieć ze składem, ładem i na temat… No, prawie na temat, szczególnie gdy w głowie pustka…
Ot, taka zabawa, powie ktoś. Może i zabawa, ale „bawi się” w nią prawie ćwierć miliona ludzi w 106 krajach. Ludzi, zrzeszonych w ponad 12 tysięcach klubów. Kilka działa już w Polsce, choć oficjalnym językiem toastmasterowym jest angielski.
Toastmasters powstało w 1924 roku w w Santa Ana w Kalifornii, jako grupa samokształceniowa. Ma rozwijać umiejętności przywódcze i uczyć wystąpień publicznych. Bo tego, niestety, nie uczą w żadnej szkole. I w takiej formie funkcjonuje do dzisiaj. Nie ma tam nauczycieli, a nowe umiejętności zdobywa się poprzez pełnienie poszczególnych funkcji – Toastmastera, gramatyka, kontrolera czasu, mistrza gorących pytań, ewaluatora. Każda rola jest ewaluowana. Dowiadujemy się, co zrobiliśmy dobrze, a nad czym powinniśmy jeszcze popracować. Nikt nie używa słowa – źle. Co najwyżej słyszymy uwagę - możesz to poprawić.
Fajna jest cała struktura klubu, fajne są regularne spotkania ale najfajniejsi są ludzie. Bo w Polish Your Polish trafiłam na grupę fantastycznych ludzi. Zaangażowanych w to, co robią, pomocnych, sympatycznych… Uwielbiam Was wszystkich, moje Toastmastery kochane.
14 kwietnia czeka mnie moja kolejna, czwarta podręcznikowa mowa. Proszę wtedy trzymać kciuki


9 kwiecień 2009 (Czwartek), godz. 13:12
Niech ten wtorek 14 kwietnia będzie Twój.Będziemy trzymać kciuki.
Pozdrowienia
9 kwiecień 2009 (Czwartek), godz. 21:22
Będziemy trzymać kciuki, Jolu! Jak zawsze:)
http://dziennikarstwo.blox.pl
11 kwiecień 2009 (Sobota), godz. 17:00
Jakże w życiu potrzebna jest umiejętność szybkiej odpowiedzi, jasnej i zrozumiałej, riposty natychmiastowej i trafnej w dodatku nie urażającej nikogo. Wspaniałe są takie “treningi”.
Życzę samych sukcesów i Wspaniałych Świąt, pogodnych i spokojnych. I pozdrawiam.
14 kwiecień 2009 (Wtorek), godz. 18:38
Kciuki trzymaliśmy.Jak poszło??